Jak przenieść blog z Bloggera/Blogspota na własną domenę i nie stracić czytelników i page rank

Odczułam dużą ulgę, gdy odkryłam ostatnio sposób na przeniesienie mojego bloga (ilość stron 250+) prowadzonego do tej pory na Bloggerze/Blogspocie na własną domenę w taki sposób, który pozwala na zminimalizowanie utraty czytelników i page rank. Jestem w trakcie, nie mogę więc jeszcze ocenić całości, ale zamierzam krok po kroku napisać co zrobiłam i jakie są efekty.  

Dobrze, że zwlekałam z przenosinami, bo ostatnio wprowadzona przez Bloggera nowa usługa możliwości przekierowania bloga na własną domenę rozwiązuje wiele problemów. Przekierowanie polega na dokonaniu przekierowania zawartości do wyświetlania pod własną domeną, podczas gdy blog nadal jest hostingowany przez Google.

Przekierowanie jest pierwszym etapem, zanim przeniesiesz również całą zawartość na własny hosting, dlatego że po dokonaniu przekierowania w pulpicie nawigacyjnym Bloggera (– > ustawienia — > publikowanie), jest to czas kiedy Google automatycznie podmienia linki we wszystkich zindeksowanych stronach oraz dodatkowo indeksuje na nowo strony znajdujące się na nowej domenie. W moim przypadku już po 4 dniach Google zindeksowało nową stronę. Zobacz na zrzut z Analytics jak to wyglądało. Jak widać w moim wypadku już ten krok pierwszy krok spowodował wzrost ilości odwiedzin z Google, dlatego, że moja wcześniejsza domena w Bloggerze została ponad rok temu ukarana, czyli złapała ‘bana’ od Google za duplikację treści. Grzechy młodości, bądź jak wolisz grzechy niedouczenia – kiedy zaczynałam 2 lata temu wielu rzeczy nie wiedziałam. Nowa domena ma nowe, czyste konto i po prostu idzie jak burza.

PrzeniesienieBloga

Największą stratę jak na razie mam na odwiedzinach z innych blogów, które linkowały do mojego. Jak sobie z tym radzę? Patrzę na ranking w Analytics, z których blogów mam najwięcej odwiedzin i po kolei proszę właścicieli tych blogów o wymianę linków.   

Drugą sporą pracą jaka mnie czeka, to wymiana wszystkich linków wewnętrznych.

Pierwszy etap procesu przenoszenia bloga z Bloggera na własną domenę przewiduje wykonanie następujących czynności:

  • Kup domenę i zaparkuj ją w wybranej firmie hostingowej.
  • W panelu zarządzania domeną w firmie hostingowej, musisz dodać C Name Record i przekierować domenę na jeden z 4 podanych przez Google IP serwera. Aby to zrobić dobrze, jeśli nie jesteś bardzo biegły w sprawach technicznych, skontaktuj się z obsługą firmy hostingowej, powinni Ci pomóc – mi bardzo pomogli. Dopiero jeśli potwierdzą, że wszystko powinno być w porządku, zrób następny krok.
  • W ustawieniach przejdź do Uprawnienia — > Kto może wyświetlać tego bloga, zaznacz opcję ‘wszyscy’.
  • Jeśli masz obecnie własny szablon, musisz go zmienić na klasyczny. W tym celu przejdź do zakładki Układ — > Nowy szablon i wybierz jeden z istniejących szablonów Bloggera.  
  • W pulpicie nawigacyjnym Bloggera, przejdź do Ustawienia — > Publikowanie. Wybierz przełącz na ‘domena niestandardowa’.
  • Po kliknięciu pojawi się ‘Zakup domenę dla swojego bloga’, ale Ty zakupiłeś już domenę, więc klikasz ‘przełącz do ustawień zaawansowanych’.   
  • Wpisujesz nazwę domeny w pole ‘Twoja domena’, wpisujesz kod weryfikacyjny i już.
  • Jeśli nie będzie chciał przyjąć, zrób zzrzut z ekranu i poszukaj pomocy. Może być tak, że na przykład Google nie będzie chciało zaakceptować Twojej domeny (znany bug). Niektórzy wpisują wtedy nazwę domeny bez www.
  • Jeśli nadal coś będzie nie tak, zawsze możesz przywrócić domenę w Bloggerze i poszukać pomocy. 
  • Jeśli wszystko poszło bez problemów, dostarcz URL nowej strony do wyszukiwarek i stron rankujących.   
  • Skontaktuj się z blogami, które zawierają poprzedni link do Twojego bloga i poproś o wymianę.
  • Wymień wszystkie wewnętrzne linki na sidebarze.
  • Wymień wszystkie wewnętrzne linki w postach. Kolejność możesz wybrać kalendarzową lub według popularności postów. Popularność sprawdzisz według danych Analytics.  

Z opisu może to wynikać na proste, ale proste tak naprawdę wcale nie jest. Uważam jednak, ze skoro ja mogę, to i Ty możesz to zrobić.  

Do tej pory najlepszym rozwiązaniem było zostawienie dotychczasowego bloga i rozpoczęcie nowego pod własną domeną. Takie rozwiązanie jednak równa się prawie z rozpoczęciem bloga od nowa. Napisałam prawie, bo przynajmniej zostaje dotychczasowy blog pod starym adresem, którego wiele stron jest już zindeksowanych przez Google.    

Dlaczego nie warto po prostu wyeksportować całej zawartości i odtworzyć jej na nowej domenie? Dlatego, że wtedy jedna z domen zostanie ukarana przez Google za duplikację zawartości i wyrzucona częściowo lub w całości z wyników wyszukiwania. Wcale nie jest powiedziane, która z nich to będzie, a dodatkowo podniesienie się po takim klapsie jest prawie niemożliwe. Wymaga to wielu zabiegów, włączając pisanie podań i wyjaśnień do Google, które jeśli ma się szczęście zostaną uwzględnione.

Tak jak pisałam wcześniej, opisany etap jest pierwszym w całym bezbolesnym przenoszeniu bloga z Bloggera na własną domenę, a następnie własny hosting. Nawet gdyby się na nim zatrzymać, to jest i tak lepiej niż goła domena .blogspot, jeśli myślisz o blogowaniu poważniej.

Ciąg dalszy przenosin prawdopodobnie jednak nastąpi za kilka tygodni, po wymianie wszystkich linków…

Komentarze negatywne – co z nimi robić?

“Co za beznadziejny pomysł, aby pokazywać zdjęcia z angielskimi napisami, skoro piszesz blog po polsku i dla Polaków!”

To może łagodniejszy przykład negatywnego komentarza. Nie mniej taki właśnie komentarz spowodował tak gwałtowną wymianę opinii pomiędzy blogerem, a komentującym, że bloger sfrustrowany i doprowadzony do maksymalnego napięcia… usunął blog. To nie jest historia zmyślona. Obserwowałam to w ubiegłym roku.

Możliwe, że właściciel nie pozwoliłby na wyprowadzenie się z równowagi, gdyby wiedział, że negatywnych komentarzy na blogu trzeba wypatrywać niczym kawka dżdżu, bo świadczą o rosnącej popularności bloga. Im blog bardziej popularny, tym negatywnych komentarzy będzie przybywać. Blogosfera jest wielka i nie sposób zadowolić każdego. Jeśli wszyscy są zadowoleni, to znaczy że coś robisz nie tak i może czas to zmienić.

Nie zaliczam komentarzy obraźliwych czy wulgarnych do komentarzy negatywnych, ale do takiej grupy zachowań, których najlepiej nie tolerować na swoim blogu. Jak się przed nimi bronić? Najlepiej je usuwać i ignorować. Zawsze mówię, że Twój blog jest Twoim domem w internecie. Jeśli ktoś przychodzi, powinien się stosować do twoich zasad.

Jak postępować z negatywnym komentarzem?

Najlepiej będzie, gdy podziękujesz uprzejmie za komentarz i odpowiesz na treść w nim zawartą, starając się nie wchodzić w osobiste i bezpośrednie potyczki. Nigdy nie bierz odwetu i nie obrażaj osoby komentującej - wdawanie się w takie potyczki powoduje, że sprawiasz kompletnie nieprofesjonalne wrażenie. Podejdź do komentarza racjonalnie: komentarz to część Twojej treści, a treść przyciąga ruch.

Następnym razem, gdy zobaczysz negatywne comentarze na swoim blogu, nie martw się, ale raczej ciesz się, że Twój blog nareszcie  rośnie.

Z życia wzięte – czy blog może zmienić życie?

Jest sporo historii osób potwierdzających prawdziwość tego stwierdzenia. Osobiście znam ich 5 – z czterema z nich przeprowadziłam wywiady właśnie na ten temat. Trzy z nich mieszkają w USA, jedna w Holandii, a jedna w Polsce – i jest to moja własna historia. Wszystkie są to historie z życia wzięte.

Shawn ma około 30-tki i pracowała w korporacji, ale nie lubiła swojej pracy. Za to lubiła antyki. Zaczęła prowadzić blog na temat pięknych mebli i gustownie urządzonych wnętrz. Po roku prowadzenia bloga, zrezygnowała z pracy i otworzyła własny sklep. Ze Stanów przyjeżdża do Francji w poszukiwaniu unikatów do swojego sklepu. Prowadzi zupełnie inne życie.

Muriel ma około pięćdziesiątki, jest zawodową nauczycielką tańca w Nowym Orleanie, ale zawsze chciała pracować z pięknymi przedmiotami. Założyła blog, który po kilkunastu miesiącach został zauważony przez właścicielkę butiku produkującego artystyczne żyrandole. Dostała pracę jako dyrektor marketingu. Jej życie też się zmieniło.       

Billy mieszka w Kalifornii i w sierpniu 2009 przechodził na emeryturę po 20 latach pracy jako architekt krajobrazu. Na dwa lata wcześniej zaczął pisać blog na temat ogrodów i prowadzić audycję w lokalnej telewizji na tematy związane z ogrodem. Blog został bardzo szybko zauważony i Billy dostał propozycję pisania artykułów do lokalnej gazety oraz zaczęli dzwonić do niego ludzie chcący mu zlecić prace związane z projektowaniem ogrodów. Na miesiąc przed odejściem na emeryturę dostał propozycję pisania artykułów do internetowego wydania jednego z najlepszych magazynów ogrodniczych.  Pisze do wziętego magazynu i prowadzi własną firmę.  

Elizabeth jest autorką książek i mieszka w Holandii, miała poważny wypadek, po którym czekała ją długa rekonwalescencja. Blog pomógł jej w powrocie do pisania, chociaż sądziła, że nigdy nie będzie mogła już tego robić.  

Przypadek z Polski to ja – przez 20 lat intensywnie pracowałam w działach marketingu i agencjach reklamowych. Przyszedł moment, kiedy przestało mi się chcieć – dopadło i mnie. Syndrom wypalenia zawodowego. Założenie bloga w ulubionym przeze mnie temacie pomogło mi odnaleźć nową drogę i zupełnie odmieniło moje życie. 

Dla mnie, jak i dla każdej z tych osób, blog był katalizatorem zmian. Kiedy decydujesz się prowadzić blog, jest taki moment kiedy siedzisz z kartką sam na sam, a  na początku bywa niełatwo. Zastanawiasz się co napisać. Przyglądasz się sobie, swoim zainteresowaniom i pragnieniom.

Czasem jest to jedyny moment w ciągu dnia, kiedy myślisz o SOBIE. I w tym tkwi siła powodująca zmiany. Robisz coś dla siebie. Przestajesz pędzić na oślep. Zatrzymujesz się.

A jeśli dodasz do tego jeszcze wymianę poglądów na ten temat z innymi, zaczyna się robić naprawdę ekscytująco!  Zwłaszcza gdy w ciągu 6 pierwszych miesięcy,  Twój pierwszy w życiu blog odwiedzi ponad 30.000 osób – tak jak to się stało w moim przypadku, chociaż mój blog założyłam w mało ’chodliwej’ internetowo branży.

Jeśli chcesz się dowiedzieć jak możesz osiągnąć to samo, zapisz się na  listę mailinową w prawym górnym rogu.

Wordpress zaatakowany – zaktualizuj teraz jeśli używasz wersji wp poniżej 2.8.4

Wszystkie blogi na własnej domenie, które działają na silniku wordpress są zagrożone. Jeśli na górnym pasku wyświetla Ci się informacja, że jest dostępna nowa wersja wordpress, koniecznie ją zaktualizuj Teraz!  Nie szukaj informacji, której aktualnie wersji używasz. Jeśli Twój system wymaga aktualizacji, na pewno taka informacja wyświetla Ci się na górnym pasku panelu/dashbord. Atakowane są wszystkie wersje wordpressa poniżej 2.8.4.

Jeśli masz obawy związane z tym, że coś Ci się rozsypie po aktualizacji wordpressa, zrób najpierw aktualizację wszystkich pluginów i zaktualizuj wersję używanego szablonu. Po tym wszystkim możesz już spokojnie ściągnąć ostatnią wersję wordpressa zrobić aktualizację.   

Objawy, że blog został już zaatakowany są dwa.

Pierwszy  można zaobserwować oglądając własne permalinki, gdzie zaczynają się pojawiać dziwne dodatki będące słowami kluczowymi ‘eval’ i ’base64_decode’

Drugi – zobacz czy wśród użytkowników Twojego bloga nie logowali się “adminstratorzy” lub inni pod nieznanymi Ci nazwami.

Więcej informacji na temat jak zapewnić bezpieczeństwo Twojego bloga na wordpressie znajdziesz na blogu Matta Mullenberga, twórcy Wordpressa.

« Previous PageNext Page »